To “coś” pomiędzy

By asael666

Dane jest mi oglądać internetową zabawę cyberokultystyczną od kilku lat. Internet stał się dla wielu osób jakby drugim życiem. Często niewinny, skromny, bezosobowy człowiek staje się w internecie rekinem, którego słowa tną niczym ostrza. Dzięki tej nowoczesnej machinie wyewoluowało wiele rzeczy, w tym właśnie – cyberokultyzm. I na nim się właśnie skupię.

Obserwuję wiele for z pogranicza okultyzmu, filozofii, szeroko pojętej ezoteryki i magii. Zgłębiam wiedzę wielu szkół, przypatruję się problemom wielu ludzi, rozmawiam z nimi, poznaję. I rozmyślam. A myśli me i wnioski są przedziwne. Otóż owa wspomniana przeze mnie wcześniej cybernetyczna machina w zabawny sposób pierze głównie słabe, nastoletnie umysły swymi pomysłami. Dlaczego? Dlatego, że materiały zgromadzone w sieci są zaczerpnięte z ogromnej liczby, często zupełnie sprzecznych, źródeł, których połączone meritum daje przysłowiowy “kogel mogel”, z którego tak naprawdę nic nie wynika i do niczego on nie prowadzi.

Z jednej strony jakieś zrzeszenia “białych” (jakże to zabawne, koloryzować magiję!) czarowników i czarownic, które przypominają okultystyczne ruchy Greenpeace. Których wyczyny w gruncie rzeczy do niczego nie prowadzą, bo czym na dłuższą metę jest oddawanie czci drzewom i odprawianie rytuałów ku czci zmarłych? Niczym więcej, jak powielaniem religijnych, pustych tradycji. Z drugiej strony “czarnoszary” nurt pseudochaotów (nie obrażam prawdziwych chaotów), którzy na podstawie kilku nędznych publikacji, jakich masa w sieci, nauczyli się masturbować przy sigilach i myślą, że posiedli moc mogącą kreować świat.

Jedna z tych stron jest stroną absolutnie bierną. Bierną umysłowo, bierną magicznie, bierną filozoficznie i życiowo. Nie dąży do niczego, do niczego nie prowadzi. Druga zaś zdaje się być magicznym łapczywym kapitalistą, wytworem kultury masowej, nastawionym na chęć zdobywania, posiadania, pomnażania jak najłatwiejszymi kosztami, idąc po jak najmniejszej linii oporu.

A gdzie podziała się stateczna , trudna, acz bogata droga “pomiędzy”? Droga nie nastawiona na otrzymywanie rezultatów? Droga, której sukcesy nie stają się celami samymi w sobie, acz jedynie Ścieżkami mającymi do ostatecznych celów doprowadzić? Droga, której nie zaślepiła żądza rezultatu i otrzymywania natychmiastowej korzyści?

Ta droga umiera. Kto ją posiądzie, zdobędzie swój Kamień Filozoficzny, transmutuje metal w złoto, pozna swoją Wolę… Bo właśnie w tej statecznej, cichej, skromnej drodze “pomiędzy” nie ma wojny, nie ma rządzy, pychy, jest właśnie Wola. I to jest piękne…

Tagi: ,

Dodaj komentarz